Logo Niepubliczne Przedszkole językowo-artystyczne Rainbow
Wypróbuj livekid
Udostępnij stronę:
Skopiuj link
Szkolenia z certyfikacją - Twój krok do edukacji.
Zobacz szkolenia

Jest dyrektorem przedszkola. Swoje biuro nosi w....kieszeni! Jak to możliwe?

6 kwietnia, 2021 |
Izabela Witek

Karolina Szlachta prowadzi Niepubliczne Przedszkole językowo-artystyczne w miejscowości Świnna. Z uśmiechem wspomina, że jej placówka powstała w zasadzie… z przypadku. Początki nie były zresztą łatwe - jednak z czasem przedszkole rozkwitło i dziś uczęszcza do niego pięćdziesięcioro dzieci, a na etapie tworzenia jest jeszcze klub dziecięcy. Z Karoliną rozmawiamy jednak nie tylko o tym, jak wyglądały początki, ale również o momencie pojawienia się w tej historii aplikacji LiveKid. 

W tej opowieści: 

Po burzy wychodzi tęcza, czyli jak powstało Przedszkole Rainbow

Zanim zostałam dyrektorem, pracowałam w przedszkolu prywatnym. Kiedy zaszłam w ciążę, musiałam zrezygnować z pracy na jakiś czas. Moja była szefowa otrzymała wtedy propozycję otwarcia nowego przedszkola - ale tak się złożyło, że również była wtedy w ciąży. I pomyślała, że ja mogłabym spróbować! A ponieważ jestem osobą, która chętnie ryzykuje i podejmuje kolejne wyzwania z optymizmem, to się zgodziłam. Nie było łatwo na początku - przedszkole znajduje się 40 kilometrów od mojego miejsca zamieszkania i nikt mnie tutaj właściwie nie znał. To była dla mnie wspaniała przygoda, ale jednak musiała bardzo się postarać - w małych miejscowościach trudno wyrobić sobie dobrą opinię. Zaczynałam z szóstką dzieci. Niedługo potem urodziłam kolejnego syna i… to mi dało kopa, żeby robić to jak najlepiej! 

Po dwóch latach mieliśmy pełne przedszkole - 50 dzieci. W tym momencie tworzymy jeszcze klub dziecięcy. 

LiveKid wkracza do akcji!

Współpracę z LiveKid zaczęliśmy w zeszłym roku. Pamiętam, że niepokoiło mnie to, ile czasu zajmuje mi praca biurowa. Jestem dyrektorem, który nie lubi siedzieć w swoim biurze. Wolę być na salach z dziećmi - tam jest mi najlepiej. Lubię obserwować dzieci - zwracać uwagę na to, czego potrzebują, co lubią robić, a czego nie. Niestety same rachunki i tabelki zajmowały mi sporo czasu. 

Pewnego dnia dostałam od LiveKid telefon z propozycją sprawdzenia, jak w praktyce wygląda praca z aplikacją. Powiem szczerze, że od razu mnie to zainspirowało do tego, żeby się nad tym zastanowić. I już na tym etapie rzeczywiście dostrzegałam, że to znacznie skraca czas pracy biurowej. Z tego powodu głównie się zdecydowałam. Dodatkowo wiedziała, że sporo osób w mojej okolicy już korzysta z LiveKid i są bardzo zadowoleni. 

Od tamtej pory noszę swoje biuro w kieszeni. I to jest dla mnie ogromny luksus! 

Jak długo trwała organizacja “biura w kieszeni”?

Krótko mówiąc - szybko i sprawnie! A przyznaję, że trochę się bałam tego wdrożenia aplikacji. Myślałam sobie - pięćdziesięcioro dzieci to nie jest tak mało… Tyle wpisywania i te wszystkie dane do uzupełnienia! 

Poszło super sprawnie. Nie było się czego obawiać. Widziała, że system jest prosty już na etapie oglądania go, ale okazał się jeszcze łatwiejszy w obsłudze, gdy zaczęłam korzystać w praktyce.

Najważniejsze funkcje LiveKid okiem Karoliny Szlachty

Dla mnie podstawą wszystkiego jest dziennik i zaznaczanie obecności. Ta podstawa prowadzi mnie do najważniejszej oszczędności czasu - czyli łatwego rozliczenia rachunków. 

Drugą bardzo ważną dla mnie rzeczą jest komunikacja z rodzicami. Zanim zdecydowałam się na LiveKid, próbowaliśmy tworzyć z rodzicami grupy na Facebooku lub w telefonach. Ale to się zwyczajnie nie sprawdzało tak jak miało się sprawdzać. 

Już nie wspomnę o tablicy ogłoszeń w przedszkolu - odnoszę wrażenie, że to jest miejsce, do którego nikt nie podchodzi! A jeśli ogłoszenia lądują w LiveKid, widzimy, że są czytane. I wiemy, który rodzic się zapoznał z ich treścią. 

Co ciekawe, teraz na takich zadaniach związanych z rozliczeniami albo dziennikiem spędzam maksymalnie 45 minut. Maksymalnie! To jest naprawdę niewiele w porównaniu do tego, ile to trwało wcześniej. Ciężko mi co prawda określić konkretny czas, jaki poświęcałam - bywało z tym różnie. Ale mogę śmiało powiedzieć, że na pewno LiveKid skraca go o co najmniej połowę.  

Rachunki już nie takie straszne

Muszę przyznać, że przed LiveKid wypisywałam rachunki ręcznie, każde dziecko osobno. Zanim te wszystkie rachunki zostały zrobione, to schodziły dwa dni. A przecież przy tym wszystkim są jeszcze inne zadania. Teraz - przy codziennie wprowadzanych obecnościach - to się samo nalicza. I od razu mogę wysłać bezpośrednio do rodzica. 

Przy karteczkach zawsze było to samo - gubiły się, rodzice prosili o wypisywanie nowych, albo o napisanie smsa zamiast karteczki. Naprawdę miałam czasami tyle telefonów, że zapominałam, kto i o co prosił. I ktoś pisał na przykład - pani Karolino, nie zapłacę rachunku, nie mam smsa, nie wiem ile zapłacić. 

A teraz wszystko jest w aplikacji. Każdy rodzic od razu może zapłacić przez aplikację. Ale co najważniejsze - ma jasność co do wysokości rachunku. Od czasu kiedy mam LiveKid skończyły się pytania o to, kto ile powinien zapłacić. 

Rodzice coraz częściej wolą płacić rachunki przez aplikację. Zabiera im to mniej czasu. 

Rodzice wybrali bezpieczeństwo danych

Zdjęcia wrzucamy tylko i wyłącznie do aplikacji. Rodzice są z tego bardzo zadowoleni. Szczególnie Ci, którzy wcześniej nie wyrazili zgody na publikację wizerunku ich dzieci w mediach społecznościowych. W przypadku aplikacji nie mają z tym problemu. A my nie musimy im wysyłać tych zdjęć osobno. 

Korzystam również często z dysku plików. Wrzucam tam dokumenty, których potrzebują rodzice. Zaświadczenia, wzory dokumentów - wszystko jest dostępne dla nich w aplikacji. Jest to też dużym ułatwieniem szczególnie dla nowych rodziców. Nie wspominając o mnie! 

Jak rodzice widzą obecnie LiveKid?

Na początku było paru rodziców, którzy ociągali się z zainstalowaniem aplikacji. Szybko jednak sami zauważyli, że coś ich omija, albo wiedzą mniej niż inni rodzice. Sami dołączali po kolei. Okazało się, że trochę się obawiali, że będą mieli trudności z obsługą aplikacji, ale od razu przekonali się, że jest odwrotnie. Teraz bardzo się cieszą, że aplikacja u nas jest! 

Kiedy przychodzą nowi rodzice, to teraz już też częściej sami pytają, czy mamy jakąś aplikację lub system wymiany informacji pomiędzy dzieckiem a nauczycielem w przedszkolu. Obecnie jest już duża świadomość tego, że takie rozwiązanie jak LiveKid istnieje. Rodzice coraz chętniej do tego podchodzą! 

A wychowawcy korzystają z uśmiechem! 

Podobnie jak w przypadku rodziców - na początku były wątpliwości. Były - dopóki nie pokazałam im, że mogą zaznaczać obecności w aplikacji i na ile jest to proste. Duży plus jest taki, że ja nie muszę w wielu rzeczach już pośredniczyć, informować rodziców o wszystkim, tylko sami wychowawcy są przypisani do swoich grup i oni od razu wysyłają wiadomości do rodziców - konkretnych albo do całej grupy. Mówią, że widzą, jak to się sprawdza - rodzice rzeczywiście czytają ogłoszenia i spełniają np. prośby o przyniesienie czegoś na zajęcia. 

Podsumowanie historii Karoliny

Po rozpoczęciu współpracy z LiveKid Karolina przede wszystkim cieszyła się, że może skrócić czas pracy biurowej i wrócić tam, gdzie najchętniej spędza czas - na salę z dziećmi! W jej przedszkolu najważniejsze jest w końcu to, by dzieci czuły się dobrze i swobodnie. 

Dużym zmianom uległ również kontakt z rodzicami. Karolina nie zawsze jest dostępna na placówce, a dzięki aplikacji zawsze może “trzymać rękę na pulsie”. Zapytana o ulubioną funkcję, odpowiada: “Szczerze, to podoba mi się cała aplikacja, to duże ułatwienie pracy przedszkola!”. Cieszymy się, że LiveKid sprawdza się w tym, do czego został stworzony i pomaga w przedszkolach pełnych serca i zaangażowania, takich jak Rainbow u Karoliny Szlachty. 

Zdjęcie autora
Izabela Witek
Content Manager
Udostępnij stronę:
Skopiuj link

Przeczytaj również

Jarek, Sonia, Izabela, Maria, Bartek