Logo Żłobek gorszek
Wypróbuj livekid
Udostępnij stronę:
Skopiuj link
Szkolenia z certyfikacją - Twój krok do edukacji.
Zobacz szkolenia

Dyrektorze, TO Ci wyjdzie na zdrowie!

1 marca, 2021 |
Izabela Witek

Żłobek Groszek to ciepła, kameralna placówka, którą prowadzą Justyna Pałyga oraz Marlena Chojny. Obie cechuje pozytywna energia, którą widać na pierwszy rzut oka - nawet podczas rozmowy online. Chętnie dzielą się z nami opowieścią o największych przełomach w swojej karierze - założeniu żłobka i wprowadzeniu do niego aplikacji LiveKid.

Przejdź do… 

Krótka historia spełnionego marzenia

Justyna i Marlena poznały się pierwszego dnia swoich studiów pedagogicznych. Od tamtej pory są nierozłączne. Już wtedy planowały otworzyć placówkę związaną z opieką nad dziećmi. Na początku stawiały na przedszkole. W międzyczasie jednak obie założyły rodzinę i plany przesunęły się w czasie. Pewnego dnia postanowiły, że pora zrealizować marzenie i nie odkładać go na później. Pojechały do urzędu związanego z działalnością przedszkolną - wciąż z myślą, że otworzą przedszkole. Z tego punktu zostały przekierowane dalej. W kolejnym punkcie Pani, która je obsługiwała, zapytała wprost, czy nie chcą kupić żłobka. Dała im kontakt do osoby, która akurat chciała sprzedać taką placówkę i była w tym samym urzędzie dzień wcześniej. 

Trzy tygodnie później były właścicielkami żłobka. 

Przełomowy punkt w żłobku Groszek

“Pewnego dnia zadzwonił do nas Przemysław z LiveKid. Zapytał, czy może przyjechać na spotkanie. To był taki okres, że dużo czasu spędzałyśmy ze swoimi dziećmi, nie miałyśmy za bardzo czasu na spotkania. Ale Przemek zaproponował siódmą rano - dla nas to była super godzina. Jeszcze jak powiedział, że przyjedzie do nas rowerem... to nas ujęło! I przyjechał, zauroczył nas możliwościami aplikacji. Od grudnia 2018 roku jesteśmy z LiveKid jako użytkowniczki. 

Decyzja oparta na konkretach

Trzeba też przyznać, że Przemek miał wspaniałe wyczucie czasu. Rozglądałyśmy się wtedy za tego typu rozwiązaniem, które ułatwiłoby nam pracę. Wiedziałyśmy, że chcemy się rozwijać, otworzyć drugą placówkę. Ale byłyśmy też świadome, że na to trzeba poświęcić masę czasu i że nie będziemy mogły aż tyle spędzać go w naszej pierwszej placówce. Ta propozycja wydawała nam się strzałem w dziesiątkę. Więc bez wahania z niej skorzystałyśmy i jesteśmy ogromnie zadowolone. Zawsze wiemy, co się dzieje w placówce, nie będąc w niej.

Oszczędzamy dużo prywatnego czasu. Wszystko jest czarno na białym, nie ma porannych telefonów - a w okresie zimowym tych telefonów potrafiło być kilkanaście dziennie. Teraz rodzice zaznaczają sobie wszystko sami.

7 funkcji LiveKid, które w Groszku są najważniejsze! 

Posiłki - zaznaczamy ile dziecko zjadło, i rodzice już nas o to nie pytają - po prostu sprawdzają to sobie w aplikacji. 

Sen - rodzice również nie muszą pisać i pytać o sen, tylko widzą go w aplikacji. My odznaczamy często, że dziecko np. już nie śpi, i rodzic wtedy od razu wie, że może po dziecko przyjść.  To jest szczególnie ważne np. podczas adaptacji. 

Galeria zdjęć - niektórzy rodzice wyrażają zgodę tylko na udostępnianie zdjęć w galerii LiveKid. Czują, że to jest bezpieczne miejsce, takie bardzo wewnętrzne. Często prowadząc zajęcia, wstawiamy na bieżąco takie fotograficzne relacje. 

Faktury i rozliczenia - każde dziecko ma podporządkowane czesne, które jest zapamiętane i my nie musimy przy każdym rozliczeniu sprawdzać w swoim kalendarzu czy w umowie, jaką mają kwotę wpisaną. Mamy również czesne karnetowe, takie półdniowe - to też są inne kwoty. 

Kalendarz obecności - rodzice często zaznaczają u nas nieobecności nawet na kilka miesięcy do przodu. My od razu możemy sobie zaplanować grafiki.  

Ogłoszenia - piszemy raz, wysyłamy do wszystkich. I najfajniejsze jest to, że widzimy, który rodzic przeczytał ogłoszenie. 

Wyślij informację - o wiele rzeczy rodzice nie muszą nas już pytać przy odbieraniu dziecka, bo wiedzą o nich na bieżąco. Takie kwestie jak zakup pampersów, drobne wydarzenia w ciągu dnia są przekazywane w powiadomieniach. Szczególnie teraz się to sprawdza - gdy kontakt z rodzicami jest bardzo ograniczony. 

Bardzo podoba nam się to, że kiedy wysyłamy ogłoszenie, to do dyspozycji jest również czat, na którym rodzice mogą zadawać pytania do danego ogłoszenia. Nie muszą wysyłać ich osobno.

Czego dyrektorki żłobka Groszek nie chciałyby teraz stracić?

Najbardziej zależy nam na obecności, informacji o wchodzeniu i wychodzeniu dzieci godzinowo. To jest dla nas super, szczególnie w przypadku rodziców z karnetami. Wtedy czarno na białym widzimy, kiedy i kto wyszedł z placówki. 

Posiłki i sen dla nas to absolutny standard! Zresztą naszym zdaniem te podstawowe funkcje aplikacji to jednocześnie jej największe atuty. Widać też wyraźnie, że sporo czasu inwestuje się w dopieszczanie tych funkcji. 

150 minut zaoszczędzone na samej rozmowie o posiłkach?

My tak naprawdę poświęcamy w ciągu dnia na wklepanie do aplikacji wszystkich posiłków około 3 minut. Gdybyśmy to miały zwyczajnie rozpisywać… teraz nawet nie ma takiej opcji! Kiedyś było tak, że z każdym rodzicem osobno rozmawiałyśmy na temat śniadania, podwieczorku, obiadu. Musiałyśmy to wtedy zapisać wszystko w zeszycie, bo po ośmiu godzinach pracy nie jesteśmy w stanie zapamiętać, czy np. Zuzia zjadła całą zupę mleczną na śniadanie. Tym bardziej, że pracuje się zmianowo - dziewczyny, które otwierają placówkę, nie zamykają jej. Więc czasem nie wiadomo dokładnie, co się działo rano. A dzięki aplikacji wszystko wiadomo.

Gdyby wziąć pod uwagę, że z każdym rodzicem ciocie rozmawiały średnio 10 minut o jedzeniu, dzieci w grupie było powiedzmy 15, to na samych posiłkach mamy zaoszczędzone 150 minut!

A jeśli doliczyć inne powiadomienia? Ciężko teraz o tym myśleć. To są ogromne ilości zaoszczędzonego czasu. I do tego fakt, że teraz po prostu ten czas możemy poświęcić na rozmowy o innych rzeczach - przede wszystkim o postępach w rozwoju dziecka.

LiveKid wyjdzie Ci… na zdrowie!

Śmiejemy się, że aplikacja oszczędza nasze zdrowie psychiczne - szczególnie funkcja obecności. Mamy czarno na białym, o której przyszło i wyszło dziecko. Rodzic nie może nam w tym wypadku zarzucić, że np. było krócej. A my powyżej 10 godzin mamy naliczane dodatkowe opłaty.  Zdarzały się takie sytuacje, że pojawiały się rozbieżności w wersjach co do spędzonego czasu w placówce. Teraz takie rozbieżności po prostu nie mają prawa się pojawić.

“Aplikacja na kartce” to już przeżytek

Jeśli ktoś ma na początku takie obawy, to spieszymy uspokoić, że obsługa aplikacji nie zajmuje wychowawcom więcej czasu, niż powinna. Same rozmowy z rodzicami o posiłkach czy bieżących rzeczach, o których mówiłyśmy wcześniej, to są godziny, które można poświęcić po prostu rozmowie o innych ważnych kwestiach związanych z dzieckiem.

Ja bym to opisała tak - my przed LiveKid robiłyśmy sobie "aplikację na kartce". I to był dopiero problem, który pochłaniał czas! Przeniesienie tego w odpowiednie miejsce - czyli do LiveKid - to zupełnie inny poziom organizacji pracy. 

Dzięki wprowadzeniu mobilnego rozwiązania, dziś Justyna oraz Marlena oszczędzają wiele czasu i energii na czynnościach, które można
z powodzeniem zautomatyzować. Na ten moment ciężko im sobie wyobrazić prowadzenie placówki bez LiveKid.

Zdjęcie autora
Izabela Witek
Content Manager
Udostępnij stronę:
Skopiuj link

Przeczytaj również

Jarek, Sonia, Izabela, Maria, Bartek