O problemach z kadrą i wypaleniu zawodowym
Wypróbuj livekid
Udostępnij stronę:
Skopiuj link
Szkolenia z certyfikacją - Twój krok do edukacji.
Zobacz szkolenia

Lepiej zapobiegać niż leczyć - czyli o problemach z kadrą i wypaleniu zawodowym

9 listopada, 2022 |
Izabela Witek

Szczerze o wypaleniu zawodowym, integracji zespołu, komunikacji i dbania o wartościowe relacje z pracownikami - zapraszam na lekturę wywiadu z Gabrielą Fejkiel, dyrektorką w Ogrodzie Talentów, przedszkolu w Wieliczce!

Będziemy rozmawiać o wypaleniu i motywacji kadry, ale zacznijmy może od tego, czy Ty w ogóle miewasz takie problemy? Z tego, co zawsze słyszę, tworzycie w Ogrodzie Talentów świetny i zgrany zespół! 

To prawda! Jako dyrektor kompletnie nie mam na co narzekać, zespół jest cudowny. Obecnie rzadko zderzam się z wypaleniem zawodowym jako takim. Ale ja sama miałam taki moment, gdzie się z nim spotkałam twarzą w twarz. Prosto po studiach dostałam pracę w szkole podstawowej, jako nauczycielka 1-3. I trafiłam na bardzo ciężkich rodziców, na moje nieszczęście. Ja byłam rozpędzona w swojej motywacji do tysiąca kilometrów na godzinę i nagle zderzyłam się z ogromnym murem. Pomyślałam - czy tak ma wyglądać moja praca? To nie jest to co ja chcę robić… Miałam wtedy bardzo ciężki czas, nie chciało mi się zupełnie wstawać do pracy. 

Pojawiały się też inne symptomy wypalenia?

U mnie wyglądało to inaczej niż takie standardowe wypalenie. Ja nie chodziłam smutna, przygnębiona, jak to często w takich sytuacjach bywa. Ja się po prostu przeraziłam, że nie na taki zawód się pisałam. Zaczęłam robić plan awaryjny. Teraz jestem za to wdzięczna, bo to był pierwszy rok mojej pracy, i w zasadzie dobrze, że to się zdarzyło właśnie wtedy, bo obecnie jest ciekawym punktem odniesienia. 

Co Ci pomogło w temacie motywacji w takich kryzysowych sytuacjach?

Miałam dużo wzlotów i upadków, ale w tamtym czasie zaczęłam coraz bardziej zajmować się tematem motywacji. Potem sama zaczęłam również szkolić z budowania zespołów. I wyszło o tyle fajnie, że ja przekazując tę wiedzę innym, sama się również nakręcałam. Im więcej o tym mówiłam, tym bardziej w to wchodziłam. Czytając sporo publikacji, natrafiłam na badania, które mnie bardzo zaskoczyły. Badania wykazywały bowiem, że najczęściej wypaleniu zawodowemu ulegają osoby z najlepiej płatnych zawodów! 

A to dlaczego?

Badania argumentują to tak, że jeśli pracujesz w zawodzie, który ci nie daje satysfakcji finansowej, to często oznacza, że robisz to, co lubisz. Osoby na kierowniczych stanowiskach, wysokich - częściej pracują w pierwszej kolejności dla pieniędzy. Wtedy nie mając tej dodatkowej motywacji w postaci pasji do swojej pracy - łatwiej i szybciej ulegają wypaleniu, tym bardziej, jeśli pracują pod ogromną presją. 

Baner

Właśnie, jak to jest z tą presją - dla niektórych bywa formą motywacji, innych wręcz przeciwnie - demotywuje.

Ogólnie jak we wszystkim, tak i w pracy, zawsze przyjmuję, że bywa lepiej i gorzej - taka sinusoida. Nawet dzisiaj była taka sytuacja - moja pomoc zapytała mnie o ambitniejsze zajęcia, a ja jej powiedziałam, że dzisiaj nie ma ambitnych zajęć. Dzisiaj się pobawimy z dziećmi, powtórzymy inne rzeczy. Akceptacja tego, że nie musisz być top of the top jest bardzo ważna.

Takie zdrowe odpuszczanie sobie i zaufanie też do pracowników?

Tak. Jasne, że robota ma być zrobiona. Ale ja działam w myśl zasady, że każdy z moich pracowników dostaje ode mnie 100% zaufania - i to zaufanie trzeba sobie stracić, a nie na nie zapracować. Jeśli ja wyrażam zgodę na to, żeby zamknąć się z dziećmi w sali i wziąć za nie odpowiedzialność - to daję swoje zaufanie. Ja nigdy nie obserwowałam zajęć, wystarczy, że gdzieś tam między tym wszystkim jestem. I daję przyzwolenie na słabość dnia codziennego. 

Na przykład gorsze samopoczucie? 

Tak, na przykład przychodzi do mnie jedna z dziewczyn i wprost stwierdza, że dzisiaj danych zajęć nie zrobi, bo nie da rady dzisiaj. Ja nie potrzebuję nawet sztucznych tłumaczeń, tylko proszę o to, by dopilnować, żeby te zajęcia na pewno zostały odrobione. I mam tę pewność, że tak się stanie. Jeśli ktoś pracuje u mnie dłużej niż miesiąc, to szybko wchodzi w tę atmosferę. 

Taka doza zaufania do pracownika to niełatwa sprawa. 

Wiem - to jedna z najtrudniejszych rzeczy w byciu dyrektorem placówki. I nie do końca nawet jestem w stanie sformułować złote zasady, jak to robię i jak się udaje tak fajny zespół zgrać. Na pewno dużo robi właśnie zdobycie się na to zaufanie. Ja sprawdzam pewne rzeczy oczywiście, szczególnie takie formalne. Ale pozostawiam swobodę w pewnych kwestiach - np. dziewczyny same decydują, jak wyglądają wpisy do dziennika. Ale wiedzą, że to ich obowiązek, i jeśli będzie kontrola - to one będą zarywać noc, aby to uzupełnić. I nikt nie ma z tym problemu, bo wie, że to jego odpowiedzialność. A wiadomo, że potknięcia też się zdarzają. 

Jakieś konkretne sytuacje?

Ostatnio - zauważyłam, że nauczycielka nie uzupełnia na bieżąco dziennika. Zapytałam ją, czy wszystko w porządku, odpowiedziała, że jak najbardziej, ale dalej wyszło w rozmowie również, że dużo się dzieje w grupie i nawet nie ma chwili na to, aby do tego dziennika usiąść. Zaproponowałam, że postaram się zorganizować jej pomoc na ten czas. Mogłabym tutaj zachować się inaczej - wejść, i powiedzieć - dziennik jest przez miesiąc nieuzupełniony, proszę to w tym momencie nadrobić. Ale skoro osoba, która robiła to regularnie nagle przez miesiąc tego nie robi, to znaczy, że coś się logistycznie posypało. Moim zdaniem - we wszystkim trzeba być po prostu człowiekiem. 

Czyli stawiasz na dobre relacje. 

Ja mam z pracownikami bardzo dobre relacje. Jasne, że nie jesteśmy przyjaciółkami w większości, ale relacje są bardzo dobre. I staram się zawsze pokazać, że to jest “aż i tylko” praca - drobne potknięcia są do naprawienia, ale też nie rzutują na nasze relacje. To nie jest  tak, że nie mamy żadnych spięć, poważnych rozmów. Jasne, że są - ale staramy się je normalnie rozwiązywać, rozumieć siebie nawzajem. 

Jak reagujesz na sytuacje, gdy widzisz, że ta relacja nie zmierza ku dobremu?

Ja się przede wszystkim staram działać prewencyjnie - zapobiegać, a nie leczyć. Rozmawiam dużo z dziewczynami, wiem, która jest do czego zdolna, jakie ma kompetencje. My się staramy bardzo wykorzystywać też swoje pasje, wspierać się w dodatkowych planach. Ja bym każdemu dyrektorowi na pewno poradziła, by starał się być osobą, która swojemu pracownikowi pomaga odnajdywać i wspiera jego pasje. 

Baner

Jaka jest najważniejsza zasada dobrej integracji zespołu?

Zespół nie zintegruje się sam - dlatego ważne jest, by najpierw popatrzeć na to, czy i co my robimy w tym kierunku. Obejmując stanowisko liderskie, musimy być świadomi, że bierzemy też odpowiedzialność i za to. A zaangażowanie w tym zakresie zwróci nam się tym, że nigdy nie będziemy musiały się przejmować wypaleniem zawodowym - bo nasz zespół po prostu będzie chciał z nami pracować!

A jeśli jednak dojrzymy u siebie znaki wypalenia zawodowego?

Jeśli obserwujemy wypalenie zawodowe u siebie - to pierwszym krokiem moim zdaniem jest wizyta u psychologa. Granica między stanami depresyjnymi - szczególnie teraz, gdy mamy z tyłu głowy lęk o przyszłość - jest bardzo cienka. Od tego w takim razie zawsze bym zaczęła. Warto zmienić pracę, jeśli uważamy, że to pomoże. Ale w trosce o siebie - sięgnijmy też trochę głębiej.

Zdjęcie autora
Izabela Witek
Senior Content Manager
Udostępnij stronę:
Skopiuj link

Przeczytaj również

Jarek, Izabela, Maria, Mateusz, Sonia