Przedszkole Fiku-Miku w Białej Podlaskiej to placówka z ponad dziesięcioletnią historią, która wyrosła z małego punktu przedszkolnego z jedną dwunastoosobową grupą. Dziś to prężnie działające przedszkole z setką podopiecznych, własnym budynkiem i rozbudowaną ofertą zajęć – od codziennego języka angielskiego, przez logopedię, po sensoplastykę i zajęcia kulinarne. Placówka stawia na wszechstronny rozwój dzieci i dobrą atmosferę w zespole.
Joanna Bojarczuk, wicedyrektorka przedszkola, opowiedziała nam o tym, jak rodzinna współpraca zamieniła się w wieloletnią misję, dlaczego stopniowe wdrożenie LiveKid okazało się strzałem w dziesiątkę i jak technologia pozwoliła odzyskać czas – zarówno jej, jak i całemu zespołowi.
Miało być na chwilę, a wyszło na lata
Moja droga do przedszkola była zupełnie nieoczywista. Z wykształcenia jestem architektem krajobrazu, skończyłam też florystykę. Nie zdążyłam jednak pracować w tym zawodzie, bo kiedy kończyłam studia zadzwoniła do mnie Monika Romaniuk, moja siostra cioteczna, która jakiś czas wcześniej otworzyła przedszkole. Powiedziała: „Asiu, słuchaj, mam coraz więcej pracy w przedszkolu. Może masz możliwość i chęć mi pomóc. Bez większych zobowiązań – zobaczymy jak to się potoczy". Pomyślałam: pewnie to będzie krótkoterminowe, czemu nie spróbować?
Zbadałam rynek i wyszło, że większe zapotrzebowanie w naszym regionie jest na wychowanie przedszkolne. Przekwalifikowałam się więc i w tej chwili mija mój 10 rok pracy w przedszkolu.
Oaza spokoju z setką dzieci
Dziś placówka liczy około setki dzieci, ponad dwudziestu pracowników i własny budynek z dużym placem zabaw. Jesteśmy zlokalizowani na osiedlu oddalonym od głównej drogi, mamy tu dużo miejsca do spacerowania. To taka nasza mała oaza spokoju.
Nasza pani dyrektor, Monika Romaniuk, od początku kładła nacisk na logopedię. Dlatego codziennie prowadzimy profilaktykę logopedyczną, raz w tygodniu jest logorytmika. Mamy też codzienne zajęcia z języka angielskiego, gimnastykę korekcyjną, zajęcia przyrodnicze, kulinarne i raz na kwartał sensoplastykę.
Ważne jest dla nas też to, żeby brać pod uwagę predyspozycje nauczycieli. Jeżeli ktoś nie czuje się w czymś dobrze, ciężko mu przeprowadzić ciekawe zajęcia. Dlatego dopasowujemy prowadzenie dodatkowych aktywności do zainteresowań nauczycieli. Pani, która woli pichcić, prowadzi zajęcia kulinarne, a ta, która woli sadzić kwiatki, bierze przyrodnicze. Dzięki temu mogą przekazać przedszkolakom swoją autentyczną pasję. Podstawą jest komunikacja i współpraca między sobą.
Dobra atmosfera to podstawa
Mamy wspaniałą kadrę w przedszkolu. To są zaufane osoby, pracujące tu od lat. Myślę, że kadra jest najważniejsza. Bez nich nie byłoby nas, nie byłoby dzieci, rodzice byliby niezadowoleni. Czasami oczywiście zdarzają się różnice zdań, ale zawsze je pokojowo rozwiązujemy. Czasem wystarczy głęboki oddech i ostudzenie emocji i w każdym temacie można się dogadać.
Praca z małymi dziećmi pochłania mnóstwo czasu i jest bardzo angażująca. Dlatego od lat starałyśmy się znaleźć jakieś narzędzie, które ułatwi tę pracę, da nam wsparcie i przede wszystkim odda nam czas.
Zależało nam na tym, żeby nauczycielki idąc do domu mogły odpocząć, a nie poświęcały swój prywatny czas na tworzenie i uzupełnianie dokumentacji.
Ręczne rozliczenia i nocna papierologia
Jako wicedyrektor odpowiadam za wiele ważnych kwestii: nadzór pedagogiczny, komunikację z księgowością, sprawy urzędowe, rozliczanie dotacji. Przez lata jakoś sobie z tym radziłyśmy – ale tej pracy było po prostu bardzo dużo. Rozliczenia liczyłyśmy ręcznie, potem w Excelu.
Zdarzało się, że siedziałam wieczorami w domu albo w nocy, jak dzieci już spały. Do tego papierowe dzienniki i grupy na WhatsAppie, przez które nauczycielki udostępniały swoje prywatne numery rodzicom.
Korzystałyśmy z aplikacji Stoperek, ale ona obsługiwała wyłącznie obecności i naliczanie płatności. Kiedy poznałyśmy ofertę LiveKid, stwierdziłyśmy, że to jest dokładnie to, czego potrzebujemy.
Strategia małych kroków, która się opłaciła
Kiedy zapowiedziałam kadrze, że będziemy wdrażać dziennik elektroniczny, nauczycielki były przerażone. Dlatego wprowadziliśmy zmiany stopniowo. W maju zaczęłyśmy od czytników kart i podstawowych funkcji – obecności, komunikacji, galerii. Nauczycielki miały czas, żeby się oswoić z aplikacją i dopiero od września weszłyśmy w pełni w dzienniki elektroniczne.
Na ten moment nauczycielki mówią, że absolutnie nie chcą wracać do tego, co było. Niektórzy pracownicy nawet uzupełniają dzienniki w autobusie w drodze do pracy, żeby nie marnować czasu na sali z dziećmi.
Koniec Messengera
Dużo rzeczy nam się uporządkowało. Wcześniej nauczycielki zakładały grupy na WhatsAppie i udostępniały swój prywatny numer. W różnych sytuacjach niektórzy rodzice tego nadużywali. Teraz cała komunikacja jest w aplikacji – ogłoszenia, kontakty z rodzicami, galerie zdjęć. Nie musimy wrzucać zdjęć na Facebooka ani na stronę.
Kiedy wchodziły standardy ochrony małoletnich, LiveKid bardzo ułatwił nam znalezienie tego złotego środka między oczekiwaniami rodziców a bezpieczeństwem dzieci.
Ogromną ulgę odczułyśmy w kwestii rozliczeń. Teraz wystawiamy rachunki dwoma kliknięciami. A przypomnienia w razie zaległości wysyłamy jednym kliknięciem, do wszystkich osób.
System automatycznie zlicza frekwencję, co wcześniej było jedną z największych bolączek na koniec miesiąca. Świetna jest też automatyczna kontrola dziennika. Teraz sprawdzanie dziennika to czysta przyjemność i przede wszystkim nie muszę ciągnąć papierologii do domu.
I jeszcze jedna sprawa w kwestii dzienników. Po trzynastu latach działalności brakuje nam już miejsca w archiwum na dzienniki papierowe. Właśnie miałyśmy dobudowywać kolejny segment, ale już nie musimy, bo teraz cała dokumentacja będzie na dysku.
Rodzice mają wszystko w jednym miejscu
Myślę, że LiveKid dużo ułatwił też rodzicom. Dzięki aplikację mają wszystko w jednym miejscu: płatności, informacje od nauczycieli, galerie zdjęć, jadłospis.
Bardzo pomocna jest też opcja diet – system jasno oznacza dzieci z wymaganiami dietetycznymi. Rano przeglądamy kalendarz dzienny, widzimy, ilu podopiecznych będzie danego dnia i możemy spokojnie rozplanować pracę kadry oraz zamówienie cateringu.
Panie korzystają też z inteligentnego asystenta. Na początku się wzbraniały, ale teraz bardzo sobie chwalą – dużo im to ułatwia. Dla mnie osobiście bardzo fajna jest opcja rejestru czasu pracy pracowników.
Jak miałyśmy kontrolę z Państwowej Inspekcji Pracy, weszłam sobie w system i miałam czarno na białym: kto kiedy wszedł, kto kiedy wyszedł.
Otaczają mnie wspaniali ludzie
Co najbardziej lubię w swojej pracy? To, że otaczają mnie naprawdę wspaniali ludzie. Doszłyśmy do takiego momentu, kiedy podobnie myślimy, przepracowałyśmy razem dużo rzeczy i wzajemne zrozumienie jest naprawdę na wysokim poziomie. Na ten moment nie wyobrażam sobie współpracy z innymi ludźmi.
Staramy się ułatwiać sobie pracę na ile możemy – i LiveKid jest w tym ogromnym wsparciem. Dzięki temu, że technologia zdejmuje z nas papierologię i administracyjny ciężar, możemy skupić się na tym, co naprawdę ważne: na dzieciach, na relacjach w zespole i na budowaniu miejsca, do którego wszyscy – i mali, i dorośli – przychodzą z przyjemnością.





