Podsumuj artykuł z AI
Do roli dyrektora trafiłam właściwie przez przypadek. Przez 20 lat byłam wicedyrektorką szkoły podstawowej z oddziałami przedszkolnymi w Cieksynie, w tej samej gminie. Koleżanka, z którą przepracowałam 17 lat, namówiła mnie, żebym wystartowała w konkursie na dyrektora przedszkola w Nasielsku. Wystartowałam do konkursu, w ogóle nie wierząc, że się uda. Ale się udało. Obecnie jestem dyrektorem zarówno Samorządowego Przedszkola im. Juliana Tuwima w Nasielsku, jak i Żłobka Miejskiego "Wesoła Ciuchcia".
To już mój trzeci rok na tym stanowisku. Wcześniej, pracując w Cieksynie, korzystałam z dziennika elektronicznego, więc gdy trafiłam do Nasielska i dowiedziałam się, że placówka wciąż prowadzi dzienniki papierowe, byłam zaskoczona. Moim pierwszym postulatem, jako dyrektora przedszkola, było właśnie wprowadzenie aplikacji.
Placówka, która stawia na wspólnotę
Kieruję dużym zespołem: w przedszkolu mamy 235 dzieci w 10 grupach, od 2,5-latków po pięciolatki, a w żłobku – 3 grupy i 62 dzieci, wśród nich obecnie najmłodsze ma 10 miesięcy, choć zdarzały się u nas maluchy siedmiomiesięczne. Nad przedszkolakami czuwa 23 nauczycieli, a nad dziećmi w żłobku – 10 opiekunek.
Bardzo zależy mi na tym, żeby nasza placówka była czymś więcej niż miejscem, do którego rodzic przyprowadza dziecko i, z którego je odbiera. Bierzemy czynny udział w gminnych wydarzeniach, organizujemy Dzień Babci i Dziadka, na który tłumnie przychodzą dziadkowie, wspólny piknik rodzinny dla żłobka i przedszkola, warsztaty świąteczne dla rodziców z maluchami w weekendy.
Udało mi się przez te trzy lata stworzyć taką wspólnotę nauczycieli, dzieci i rodziców. Nazywam nas jedną wielką rodziną żłobkowo-przedszkolną.
Zanim pojawił się LiveKid
Placówka nie miała nawet odpowiedniego zaplecza komputerowego – musiałam najpierw pozyskać sprzęt, a na początku koleżanka z Cieksyna pożyczyła nam tablety, żeby każdy oddział miał choć jedno urządzenie. Napotkałam też opór kadry, która obawiała się zmian. Nowa dyrektorka, a wraz z nią zmiany organizacyjne to nie było dla nich łatwe.
Jednak wiedziałam, że nie chcę utrudnić im pracy, a ją usprawnić.
Byliśmy jedną z dwóch samorządowych placówek w gminie, które nadal korzystały z dzienników papierowych – wszystkie szkoły i placówki prywatne już dawno przeszły na elektronikę. Trochę byliśmy do tyłu.
Żeby złagodzić ten proces, przez pierwsze półrocze prowadziliśmy dzienniki równolegle – papierowo i elektronicznie. Kiedy przyszła rada pedagogiczna po pierwszym półroczu , nauczyciele byli bardzo zadowoleni i dostrzegli korzyści z wdrożenia aplikacji.
Bez pokoju nauczycielskiego LiveKid był jedynym sposobem komunikacji
Nasza placówka nie ma pokoju nauczycielskiego, więc zanim pojawił się LiveKid, nie miałam właściwie jak porozumiewać się z kadrą na co dzień.
Trzeba było biegać po grupach,szukać się nawzajem w obu placówkach, wieszać karteczki na tablicy ogłoszeń. Płynna komunikacja była utrudniona. A teraz piszę wiadomość do nauczycieli i wszyscy wiedzą, mogę wysłać dokument, mogą też napisać do mnie.
Krok przed ministerstwem: ochrona wizerunku dzieci
Od września wchodzi ministerialny zakaz publikowania wizerunku dzieci w żłobku, ale u nas ta zmiana już funkcjonuje – i to od zeszłego roku szkolnego.
Ministerstwo wprowadza od września zakaz wizerunku dzieci w żłobku, a my już to zrobiliśmy dzięki aplikacji LiveKid. Dwie z trzech grup przegłosowały z rodzicami, że zdjęcia umieszczamy tylko i wyłącznie w galerii danej grupy, nie na Facebooku. Rodzice czuli się bezpiecznie, ja też byłam zadowolona – i okazuje się, że jesteśmy krok przed ministerstwem.
Wsparcie dla dzieci o specjalnych potrzebach
To jeden z naszych mocnych wyróżników. W tym roku mamy w przedszkolu 6 orzeczeń o kształceniu specjalnym i 12 opinii o wczesnym wspomaganiu rozwoju dziecka. Nasz żłobek – jako jeden z niewielu w regionie – prowadzi zajęcia WWR już dla najmłodszych, dla dzieci w poniżej 3 roku życia. W przedszkolu dzieci bez formalnego orzeczenia lub opinii , ale wymagające wsparcia, obejmujemy dodatkową, kilkumiesięczną obserwacją i pomocą specjalistów jeszcze przed uzyskaniem dokumentów.
Wcześniej koordynowałam w naszej gminie projekt „Dostępna Szkoła”, w ramach którego szkoliliśmy kadrę do pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach. Teraz powstaje u nas sala integracji sensorycznej dla żłobka, z której będą mogły korzystać też dzieci z przedszkola.
Stawiamy na świadome, profesjonalne wsparcie dzieci o specjalnych potrzebach, a aplikacja LiveKid umożliwia nam w pełni elektronicznie prowadzenie dzienników specjalistycznych.
Komunikacja z rodzicami dawniej i dziś
Przy ponad 300 dzieciach w obydwu placówkach codzienne telefoniczne zgłaszanie nieobecności i rozliczanie posiłków było bardzo uciążliwe – zarówno dla rodziców, jak i dla pań w sekretariacie.
Z mojego punktu widzenia bez aplikacji to tej komunikacji właściwie nie było, albo była bardzo zaburzona. Teraz rodzic w każdej chwili zaznacza nieobecność, a jeśli zrobi to do 8:30, nie ponosi kosztów wyżywienia.
Aplikacja pomaga też w drobnych, codziennych sprawach żłobkowych – gdy kończą się pieluchy czy skarpetki, wychowawczynie wysyłają gotowy komunikat, a rodzic dostaje powiadomienie jeszcze zanim odbierze dziecko.
Nie wyobrażam sobie już pracy bez LiveKid – absolutnie.
Ulubiona funkcja dyrektora
Najbardziej cenię sobie dostęp do aplikacji z telefonu, niezależnie od tego, gdzie akurat jestem.
Mogę sprawdzić wiadomości, obecność dzieci, a gdy dużo osób i dzieci zachoruje lub brakuje nauczycieli, wiem, czy mogę połączyć grupy. To bardzo pomaga przy układaniu zastępstw.
Doceniam też darmowe szkolenia i webinary, które przy naszym budżecie są dużym wsparciem.
Podsumowanie
LiveKid pojawił się w naszej placówce w momencie, gdy najbardziej brakowało nam sprawnej komunikacji – zarówno z kadrą, przy braku pokoju nauczycielskiego, jak i z rodzicami przy dużej liczbie dzieci. Dziś aplikacja pozwoliła nam wyprzedzić ministerialne przepisy dotyczące wizerunku dzieci, odciążyła sekretariat i ułatwia mi zarządzanie placówką z dowolnego miejsca.






