Konkurencyjna aplikacja była podobna, ale błędy utrudniały nam funkcjonowanie – przyznaje Iwona Kaczmarz, właścicielka przedszkola Jaśkowo

Opublikowano
9 grudnia, 2025
dzieci i logo placówki

Przedszkole Jaśkowo na warszawskim Bemowie to miejsce, w którym codzienność dzieci toczy się w ogromnej przestrzeni do zabawy, blisko natury i z dużą ilością ruchu. Od piętnastu lat tworzy je osoba, która odważnie zmieniła swoje życie, by dać najmłodszym bezpieczne i pełne aktywności środowisko. Iwona Kaczmarz, właścicielka placówki, opowiedziała nam o pracy przedszkola „od kuchni” — o tym, co jest dla niej najważniejsze, jak technologia wspiera ich w organizacji i dlaczego po wypróbowaniu innej aplikacji postanowiła wrócić do LiveKid.

Przedszkole w zieleni

Z wykształcenia jestem księgową, ale nigdy nie odnalazłam się w tym zawodzie. Kiedy 15 lat trafiła mi się możliwość zagospodarowania domu jednorodzinnego na zielonym osiedlu na Bemowie, pomyślałam: spróbuję stworzyć miejsce dla dzieci! Od początku było dla mnie ważne, żeby było to miejsce bliskie i bezpieczne, gdzie dzieci będą korzystały z ruchu i świeżego powietrza, a nie tylko siedziały przy stolikach. Żeby miały prawdziwe dzieciństwo!

Dziś Jaśkowo to 3-oddziałowe przedszkole i żłobek z własną kuchnią i ogromnym terenem zielonym, na którym urządzone są dwa place zabaw – dla młodszych i starszy dzieci. Nasi wychowankowie mają więc zieloną przestrzeń do zabawy i rozwoju. 

Codziennie wychodzimy na dwór, malujemy, bawimy się, biegamy, często jeździmy na wycieczki poza Warszawę. Książki też u nas są oczywiście, ale to jest jakby poboczne narzędzie, natomiast przede wszystkim staramy się organizować jak najwięcej zajęć i realizować podstawę programową na zewnątrz.

Tylko ulewny deszcz zatrzymuje grupy w salach, ale nawet wtedy widać, że dzieci oczekują więcej – chcą pobiegać, wyszaleć się, dotlenić.

Codzienna biurokracja zajmowała mnóstwo czasu

Oczywiście początki nie były łatwe. Nie miałam pedagogicznego doświadczenia, więc musiałam nauczyć się wszystkiego o prowadzeniu przedszkola: przeprowadzić adaptację budynku, zorganizować zespół, przygotować dokumentację.  

Z biegiem czasu okazało się też, że prowadzenie własnej placówki to ogrom pracy administracyjnej: rozliczenia, nieobecności, komunikacja z rodzicami, płatności, dokumentacja. Przez długi czas robiłam to wszystko sama, „ręcznie”. Przy większej liczbie dzieci zajmowało mi to kilka dni w miesiącu. 

Wtedy pierwszy raz zaczęłam myśleć o tym, że potrzebujemy narzędzia, które uporządkuje codzienną biurokrację. Szukałam rozwiązania, które odciąży mnie w obowiązkach, ułatwi pracę kadrze i sprawi, że rodzice będą mieli jasne i szybkie informacje.

W LiveKid wszystko hula!

LiveKid był pierwszą aplikacją, z jakiej korzystałyśmy. Po dwóch latach postanowiłam jednak zmienić system na inny, który pozornie wyglądał i działał bardzo podobnie. Niby funkcje były te same, ale w praktyce cały czas pojawiały się błędy, które bardzo utrudniały nam funkcjonowanie, np. problemy z ładowaniem zdjęć do galerii czy nawet z otworzeniem modułu wiadomości, żeby szybko odpowiedzieć rodzicowi. 

A my przecież robimy takie rzeczy wtedy, kiedy akurat mamy wolną chwilę. Jeśli nie wrzucimy zdjęć od razu, może się okazać, że już w ogóle tego nie zrobimy, bo jutro będą działy się następne rzeczy. 

Kiedy zgłaszałam to naszemu „opiekunowi”, słyszałam np., że problem leży w naszym połączeniu z internetem, co było przecież absurdem, bo wszystko inne działało bez problemu.

Szczerze mówiąc, wahałam się, czy wracać do LiveKid, ale zadzwoniła do nas Pani Alina, nasza dawna opiekunka z LiveKida, z którą przez lata miałyśmy świetny kontakt. Powiedziała, że aplikacja bardzo się rozwinęła, że jest stabilniejsza, szybsza, bardziej dopracowana. I że pojawiło się dużo udogodnień, których wcześniej nie było. 

Wróciłyśmy do LiveKid i… wszystko hula! To tylko dwa miesiące, ale ani jednego zacięcia, ani jednego błędu, zero nerwów. Dziewczyny mówią, że wreszcie mogą wrzucać zdjęcia na bieżąco i odpowiadać rodzicom bez problemów technicznych.

Kilka dni zaoszczędzonych na rozliczeniach

Przez pierwsze 12 lat wszystkie rozliczenia robiłam ręcznie. Przelewy, daty, odsetki — to był ogrom pracy. Strasznie się z tym męczyłam i zajmowało mi to 3-4 dni pracy. Mimo że jestem księgową!

W LiveKid płatności same się zaciągają, mogę wpisać datę wpłaty, system nalicza odsetki, a rachunki wystawiam jednym kliknięciem. To jest niebo a ziemia!

Mamy też własną kuchnię, więc niezgłoszone nieobecności to zawsze były dla nas realne koszty. A nawet jeśli rodzice zgłaszali to samo sprawdzanie, o której przyszedł mail, nieporozumienia z tym związane, ręczne odznaczanie i przeliczanie tych nieobecności… To zajmowało mnóstwo czasu!

W aplikacji rodzic musi zgłosić nieobecność do 8:00 — po tej godzinie system nie pozwala jej dodać. To zamyka temat, nie ma nieporozumień ani męczącego tłumaczenia. Zasada jest jasna i wszyscy o niej wiedzą.

Dobry system pozwala skupić się na dzieciach

Kiedy patrzę na te piętnaście lat, widzę ogromną zmianę — w realiach, oczekiwaniach rodziców, organizacji pracy. Ale jedno się nie zmieniło: 

Chcemy, żeby Jaśkowo było miejscem ciepłym, aktywnym i bezpiecznym. Żeby dzieci czuły się tu widziane i ważne.

Choć nie mam pedagogicznego wykształcenia, też często pracuję z dziećmi. Uwielbiam pomagać dziewczynom w codziennych obowiązkach i wchodzić w rolę pomocy nauczyciela. Zdarza się, że zastępuję kogoś na dłuższym zwolnieniu — i powiem szczerze: daje mi to ogromną frajdę. Dzieci są fantastyczne i ta bezpośrednia praca z nimi wciąż sprawia mi ogromną radość.

A mogę to robić między innymi dzięki LiveKid. Aplikacja pozwala mi i mojej kadrze oszczędzać czas i nerwy. Możemy skupić się na dzieciach — a to jest dla nas najważniejsze.

Baner
KształtyKształty