Żłobek Samorządowy nr 8 przy ulicy Sosnowej w Wałbrzychu to placówka, która wyróżnia się przede wszystkim ludźmi. Dzieci mają tu kontakt z językami obcymi – m.in. angielskim i niemieckim – zajęcia prowadzą opiekunki z placówki. Ponadto maluchy uczestniczą w zajęciach sensoplastyki, a do dyspozycji mają nowoczesną salę zabaw. W kuchni rządzi doświadczony zespół kucharek, które ze starannością podchodzą do żywienia najmłodszych. Nad całością administracji placówki czuwa Małgorzata Górczak – intendent z ponad sześcioletnim stażem. Trafiła do Żłobka nr 8 w momencie otwierania go i od tamtej pory nie wyobraża sobie pracy w innej placówce.
Nowa rola, nowe wyzwania
Na stanowisko intendenta trafiłam wraz z otwarciem żłobka. Przyznaję, że wtedy niewiele o tej pracy wiedziałam – przekonałam się jednak szybko, że to stanowisko wymaga wyjątkowej wszechstronności.
To praca wielozadaniowa. Na początku szkolenia, podpowiedzi i wsparcie Pani Dyrektor bardzo mi pomogły. Z czasem wdrożyłam się i idealnie odnalazłam na tym stanowisku.
Tworzenie jadłospisów, ustalanie diet specjalistycznych, zamówienia – od środków czystości po materiały dydaktyczne, rozliczenia, codzienny kontakt z rodzicami to dla mnie codzienność.
Najbardziej lubię to, że mam realny wpływ na to, co jedzą dzieci. Dbam, żeby ich dieta była zdrowa, zbilansowana, a na kuchni nigdy nie zabrakło produktów, z których nasze kucharki tworzą pyszne dania dla maluszków.
Dużą satysfakcję daje mi też samo planowanie i pilnowanie, żeby wszystko działało tak, jak należy, oraz współpraca z zespołem. To właśnie dzięki temu mam poczucie, że moja praca przekłada się na codzienne funkcjonowanie całej placówki.
Zmiany, zmiany, zmiany
Praca w żłobku to także ciągłe dostosowywanie się do zmian – zarówno tych związanych z żywieniem, jak i organizacją pracy.
Dwadzieścia lat temu nie było pieca konwekcyjnego, a dziś większości potraw już się nie smaży, tylko przygotowuje właśnie w piecu. Dzięki temu posiłki są dużo zdrowsze.
Za zmianami w naszej placówce stoi przede wszystkim zespół, który potrafi się do nich elastycznie dopasować. W kuchni pracują osoby z dużym doświadczeniem, które nie tylko nadążają za nowymi standardami, ale wkładają w swoją pracę dużo zaangażowania.
Moje kucharki są fantastyczne, podchodzą do dzieci z sercem. Jak wchodzą z posiłkami na grupy i dzieci wołają ‘mniam!’, to jest naprawdę coś wspaniałego.
Codzienność wymaga też dużej uważności – szczególnie przy dietach eliminacyjnych i alergiach, które trzeba dokładnie kontrolować. To kolejny obszar, w którym liczy się współpraca i wzajemne zrozumienie. Musimy z najwyższą starannością dbać o nietolerancje czy alergie – laktoza, gluten, orzechy – wszystkiego trzeba pilnować.
Bez otwartego zespołu i wsparcia dyrekcji wiele zmian nie byłoby możliwych.
Gdyby nie było Pani Dyrektor, która jest otwarta na nowości i zawsze mówi: spróbujmy, zobaczmy – to wiele zmian też by się nie wydarzyło. Takich jak wdrożenie aplikacji LiveKid.
Poranki przy telefonie
Zanim w żłobku pojawiła się aplikacja, każdy poranek wyglądał bardzo podobnie – i trudno było nazwać go spokojnym. Dzień zaczynał się od wielu równoległych zadań: trzeba było wydać towar na kuchnię, przejść przez placówkę, zliczyć dzieci i przygotować wszystko na start dnia. W tym samym czasie nieustannie dzwonił telefon, bo rodzice nie mieli innego sposobu, żeby zgłosić nieobecność dziecka.
Byłam albo na telefonie, albo miałam rodziców w gabinecie. Nie mieliśmy jednego określonego kanału komunikacji – wszystko trzeba było załatwiać na bieżąco.
Każde takie zgłoszenie miało znaczenie, bo od liczby dzieci zależało to, ile posiłków przygotuje kuchnia. Problem w tym, że ta liczba zmieniała się z minuty na minutę, informacje spływały stopniowo.
Chodziłam od gabinetu do kuchni, bo ktoś dzwoni i zgłasza nieobecność. A ja muszę wiedzieć, ile mam dzieci, żeby wydać odpowiednią ilość towaru.
Poranki były nieustannym dopisywaniem kolejnych nieobecności i aktualizowaniem ilości potrzebnych posiłków na dany dzień.
Moment wprowadzenia aplikacji sprawił, że poranki przestały opierać się na telefonach i domysłach, a zaczęły na konkretnych danych dostępnych od razu po zalogowaniu.
W tej chwili wchodzę w aplikację i wiem, ile mam dzieci. Rodzic rano klika i zgłasza nieobecność dziecka. Wszystko automatycznie i wygodnie.
Żmudne rozliczenia? Już nie u mnie!
Dzień rozliczeń bez aplikacji oznaczał zamknięte drzwi mojego gabinetu i wiele godzin pracy przy listach obecności.
Informowałam zespół, że przez pół dnia będę niedostępna, bo liczę. Musiałam każdemu dziecku zliczyć wszystkie nieobecności z poprzedniego miesiąca, żeby naliczyć opłatę na następny.
Ręczne przeliczanie, skreślenia przy opóźnieniach, ludzkie pomyłki – to wszystko było nieodłączną częścią tej pracy. Zdarzało się, że rodzic twierdził, że w danym dniu dziecka nie było w placówce, a w dokumentacji widniała obecność, bo ktoś nie zdążył wprowadzić korekty, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Podobnie było z informowaniem rodziców o wysokości opłat – kwoty wywieszane były na tablicy ogłoszeń przy nazwisku zastąpionym numerem przypisanym do każdego dziecka. Skuteczne, ale dalekie od wygody.
Rachunki jednym kliknięciem
Pierwsze momenty pracy z aplikacją szybko przyniosły coś, czego wcześniej brakowało – poczucie, że wszystko zaczyna działać prościej.
Pamiętam, jak pierwszy raz rozliczyłam pobyt i wyżywienie przez aplikację, kliknęłem i poszło.
Aplikacja LiveKid realnie zmieniła moją codzienną pracę. Zamiast żmudnych, powtarzalnych czynności pojawiły się rozwiązania, które faktycznie oszczędzają czas i upraszczają obowiązki.
Jestem osobą, która lubi sobie ułatwiać życie, a nie utrudniać. Jeżeli coś może mi pomóc w pracy, to jest to dla mnie duży plus.
Z aplikacją codziennie tylko sprawdzam, czy wszystkie dzieci są zaznaczone, bo wiadomo, jesteśmy ludźmi. Ktoś może być niezaznaczony, ale z korektą nie ma najmniejszego problemu.
Wiem, że jak co miesiąc kliknę rozlicz miesiąc, to jest on prawidłowo rozliczony.
Przejrzystość i intuicyjność
Aplikacja bardzo szybko stała się naturalnym elementem pracy, a nie tylko dodatkiem wykorzystywanym okazjonalnie. Wszystko jest uporządkowane i dostępne w jednym miejscu, bez konieczności szukania czy sprawdzania kilku źródeł informacji.
Rozliczenia, jadłospisy, wiadomości, obecności – wszystko mam w jednym miejscu.
Szczególnie ważna jest dla mnie komunikacja z rodzicami, która w końcu stała się pewna i przewidywalna. Wysłana informacja trafia do wszystkich, bez ryzyka, że ktoś jej nie zobaczy lub nie usłyszy.
Wysyłam wiadomość i wiem, że każdy ją dostał. Nie ma już sytuacji, że ktoś powie: nie wiedziałam.
Dziś z perspektywy czasu i zmian, które zaszły w organizacji żłobka, przyznaję że bardzo ważna jest prostota i przejrzystość narzędzia, które na co dzień wykorzystujemy.
Aplikacja jest czytelna i łatwa w obsłudze, nie trzeba niczego szukać – wszystkie najważniejsze dla intendenta informacje dostępne od ręki. Jeżeli jakaś placówka jeszcze nie korzysta z takiego wsparcia, to naprawdę bardzo polecam.
Wsparcie, które robi różnicę
W codziennej pracy ogromne znaczenie ma nie tylko samo narzędzie, ale też to, jakie wsparcie stoi za nim na co dzień. Wsparcie klienta LiveKid pomagało nam z każdą niejasnością – każda wątpliwość czy drobny problem były rozwiązywane na bieżąco, bez zbędnych formalności czy poczucia, że “to kłopot”.
Gdyby nie szkolenie i wsparcie nie wykorzystywaliśmy pełnego potencjału aplikacji, pewnie pełniłaby rolę komunikatora, ale nauczyłam się jej i dzięki temu wystawianie rachunków, sprawdzanie obecności, informacje o jadłospisach, dietach dzieci wszystko mam w jednym miejscu, a moja praca stała się prostsza.





