Podsumuj artykuł z AI
Zanim znów zamówisz dziennik na wrzesień, policz, ile Cię on tak naprawdę kosztuje. Koszt papierowego dziennika to nie tylko cena samego zeszytu, więc łatwo go nie zauważyć. A gdy już zdecydujesz się na zmianę, czeka Cię drugi etap wyboru, o którym rzadko się mówi: elektroniczny nie zawsze znaczy dobry.
Ile naprawdę kosztuje dziennik papierowy
Papierowy dziennik nie generuje faktury co miesiąc, więc łatwo go nie zauważyć jako kosztu. Z danych LiveKid wynika, że wdrożenie dziennika elektronicznego pozwala odzyskać nawet 20 godzin tygodniowo pracy całej kadry placówki. W przeliczeniu na pojedynczą osobę wygląda to tak:
Przy dziesięciu grupach kontrola dzienników zajmowała mi ze trzy dni. Teraz jak czegoś brakuje, system od razu to wyłapuje i podświetla na czerwono – ja wchodzę już tylko w ten wpis z błędem. Przy tak dużej placówce na samej kontroli dziennika oszczędzam dwa i pół dnia pracy
– mówi Elżbieta Śmiglak, wicedyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. Jana Brzechwy w Dopiewie.
Kontrola dziennika specjalistycznego zajmowała mi kiedyś nawet 3–4 godziny w miesiącu, żeby sprawdzić zgodność z kalendarzem i harmonogramem. Teraz system robi to za mnie
– przyznaje Monika Chudek, pedagog specjalny w przedszkolu Mistrzowie Zabawy w Sosnowcu.
Jeśli nauczycielka wróci po nieobecności i ma do uzupełnienia kilka dni, zamiast pięciu dni pracy zajmuje jej to pięć minut
– opisuje Katarzyna Dębska, dyrektorka przedszkola i żłobka Baby Academy w Grodzisku Mazowieckim.
To nie są odosobnione przypadki. W praktyce papierowego dziennika po prostu nie da się rzetelnie uzupełniać przy dzieciach – więc trafia do domu, w torbie nauczycielki. A to oznacza ryzyko zagubienia dokumentacji i naruszenia ochrony danych, i to bez względu na to, jak sumienna jest kadra. Z czasem dochodzi jeszcze problem czysto fizyczny: przedszkole Fiku-Miku w Białej Podlaskiej, po trzynastu latach prowadzenia dokumentacji papierowo, planowało już dobudowanie segmentu archiwum, bo zwyczajnie zabrakło miejsca na kolejne roczniki dzienników.
Ukryte koszty papierowego dziennika
Poza godzinami pracy i ryzykiem dla danych dochodzą codzienne utrudnienia, o których rzadko się mówi wprost, a które realnie zniechęcają kadrę:
- Nie da się jednocześnie pisać w dzienniku i obserwować dzieci – a przy jednym nauczycielu na grupę to praktycznie niewykonalne bez odrywania uwagi od podopiecznych.
- Poprawianie wpisu rodzi pytania, których nie ma w wersji elektronicznej: jakim długopisem, czy można użyć korektora, czy można zakleić kartkę.
- Zdarza się, że kartki się sklejają, a brak wypełnionych stron wychodzi na jaw dopiero po czasie – zostaje luka w dokumentacji, którą trzeba jakoś wytłumaczyć, gdy przyjdzie kontrola.
- Poprawkę teoretycznie trzeba opatrzyć adnotacją, kto i kiedy ją naniósł, ale przy ograniczonej ilości miejsca w rubryczce trudno zrobić to czytelnie, więc w praktyce często tego brakuje.
- Charakter pisma bywa po prostu nieczytelny, co utrudnia rozczytanie wpisów – także dyrektorowi podczas kontroli.
- Brakujący wpis w jednej rubryczce łatwo przeoczyć – zarówno nauczycielce na bieżąco, jak i dyrektorowi przy sprawdzaniu – a wychodzi to na jaw dopiero przy archiwizacji na koniec roku albo, gorzej, podczas kontroli kuratorium.
- Dziennik trzeba fizycznie nosić między salą, gabinetem i archiwum – przy kilku grupach to realnie kilka ciężkich teczek do dźwigania, zamiast jednego kliknięcia na ekranie.
- Wystarczy zalanie kawą czy wodą, żeby bezpowrotnie stracić wpisy – ryzyko, które w wersji elektronicznej po prostu nie istnieje.
Wcześniej kontrola dokumentacji oznaczała fizyczne sprawdzanie stosów papierowych dzienników z każdej grupy. Dziś to czysta przyjemność. Nie muszę znosić do gabinetu pięciu ciężkich tomów – wszystko mam przejrzyście podane na ekranie laptopa
– opowiada Monika Bruncker, dyrektorka przedszkola Chatka Puchatka w Starym Kurowie, placówki gminnej, w której wdrożenie wymagało zgody Wójta.
Elektroniczny nie zawsze znaczy dobry
Decyzja o przejściu z papieru na dziennik elektroniczny to dopiero pierwszy krok, i to widoczny już po liczbach z poprzedniej sekcji. Kolejny krok bywa pomijany, a to on decyduje, czy nowe narzędzie faktycznie ułatwi pracę: nie każdy dziennik elektroniczny jest zaprojektowany z myślą o przedszkolu czy żłobku.
Systemy tworzone dla szkół, takie jak Vulcan czy Librus
To rozwiązania zbudowane wokół logiki szkolnej: klas, lekcji, ocen. Moduł przedszkolny bywa do nich dobudowany, co w praktyce oznacza, że przedszkole korzysta z narzędzia zaprojektowanego pod zupełnie inne procesy.
Jako że jesteśmy zespołem szkolno-przedszkolnym, przez jakiś czas korzystaliśmy w przedszkolu z aplikacji dedykowanej dla szkoły. Jednak prawda jest taka, że tamten system nie był skrojony pod przedszkole
– przyznaje Elżbieta Śmiglak z Dopiewa.
Systemy dedykowane dla przedszkola i żłobka
Systemy zaprojektowane pod przedszkole i żłobek budowane są wokół realiów pracy z małymi dziećmi: mają ramowy plan dnia zamiast planu lekcji, podstawę programową wychowania przedszkolnego zamiast wyłącznie ocen, i rozliczenia czesnego, których system szkolny zwykle nie oferuje. Dziennik elektroniczny LiveKid działa właśnie w ten sposób – wdrożyło go już ponad 2000 przedszkoli i żłobków w Polsce.
Dzienniki, które wcześniej prowadziliśmy w papierze, teraz mamy w formie elektronicznej. To jest "niebo a ziemia"! Przepisywanie czegoś, co tak naprawdę można ściągnąć z programu wydawnictwa i wprowadzić modyfikacje, to bezsensowna praca, którą teraz możemy skreślić z listy zadań
– mówi Anita Sikora, wicedyrektorka przedszkola Mistrzowie Zabawy w Sosnowcu.
Cztery wymogi, bez których żaden e-dziennik nie przejdzie kontroli
Zanim zdecydujesz się na konkretne rozwiązanie, sprawdź, czy w ogóle spełnia wymogi określone w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej z dnia 25 sierpnia 2017 r. w sprawie sposobu prowadzenia przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki dokumentacji przebiegu nauczania, działalności wychowawczej i opiekuńczej oraz rodzajów tej dokumentacji (§ 21).
Dziennik elektroniczny LiveKid spełnia wszystkie cztery wymogi – to jeden z podstawowych warunków, jakie postawiliśmy sobie już na etapie jego projektowania, a nie coś, co dopisywaliśmy później.
W placówkach publicznych prowadzenie dziennika wyłącznie w formie elektronicznej wymaga dodatkowo zgody organu prowadzącego. W placówkach niepublicznych, gdzie organ prowadzący i dyrektor to często ta sama osoba, jest to zwykle formalność.
Co wyróżnia dziennik elektroniczny LiveKid
- Jeden system działa tak samo dobrze dla przedszkola, jak i dla żłobka – z uwzględnieniem specyfiki obu typów placówek, a nie jednego z dobudowanym drugim.
- Pełna gama przewodników metodycznych wszystkich liczących się na rynku wydawnictw – a jeśli placówka pracuje na własnym programie, można wgrać go samodzielnie.
- Tematy zajęć, opisy i punkty podstawy programowej zaciągają się automatycznie z wybranego przewodnika, zamiast wymagać ręcznego przepisywania.
- Autosugerowanie wpisów – system sam podpowiada kolejny temat z cyklu, więc nie trzeba pamiętać, na czym się skończyło.
- Inteligentny asystent pomaga dopisać notatkę, gdy temat wykracza poza podręcznik (np. wycieczka czy wydarzenie), dobierając ton i długość opisu.
- Automatyczna kontrola dziennika – system sam wskazuje braki w danych, wpisach czy obecnościach, zamiast zmuszać dyrektora do przeglądania każdego wpisu po kolei.
- Monitorowanie realizacji podstawy programowej w czasie rzeczywistym, z podziałem na punkty i procentowym postępem – zarówno dla grupy, jak i dla pojedynczego dziecka.
- Dostęp z dowolnego urządzenia dla kilku osób jednocześnie, bez przekazywania fizycznego dziennika z rąk do rąk.
- Te same zasady obejmują dzienniki specjalistyczne – logopedyczne, SI, rewalidacyjne – nie tylko dziennik grupowy.
Najczęstsze pytania o dziennik elektroniczny w przedszkolu
Czy przedszkole niepubliczne musi mieć dziennik elektroniczny?
Nie musi – dziennik jako taki nie jest w placówkach niepublicznych wprost wymagany przepisami, ale jest powszechną praktyką, bo to najprostsza forma dokumentowania realizacji podstawy programowej i obecności dzieci, istotna choćby przy rozliczaniu dotacji. Jeśli już go prowadzisz, możesz go prowadzić w formie elektronicznej.
Czy arkusz w Excelu liczy się jako dziennik elektroniczny?
Nie w rozumieniu przepisów. Dziennik elektroniczny musi spełniać konkretne wymogi – selektywność dostępu, zabezpieczenie danych, rejestrowanie historii zmian, wgląd rodzica – których zwykły plik Excel nie zapewnia.
Czy przy przejściu na dziennik elektroniczny trzeba przez jakiś czas prowadzić papier równolegle?
Nie ma takiego wymogu prawnego. W praktyce część placówek – zwłaszcza publicznych, wdrażających zmianę razem z całą gminą – decyduje się na krótki okres testowy z dokumentacją papierową obok, żeby upewnić się, że wszystko działa zgodnie z przepisami. To decyzja organizacyjna, nie obowiązek.
Czy można przejść na dziennik elektroniczny w dowolnym momencie roku szkolnego?
Tak, przepisy nie wiążą tej zmiany z konkretnym terminem. W praktyce najwygodniej robić to na początku roku szkolnego lub semestru, żeby uniknąć dzielenia jednego rocznika dokumentacji na dwie formy.
Czy placówka publiczna potrzebuje zgody na dziennik elektroniczny?
Tak – jeśli dziennik ma być prowadzony wyłącznie elektronicznie, potrzebna jest zgoda organu prowadzącego (np. wójta, burmistrza). W placówkach niepublicznych, gdzie funkcję tę pełni zwykle właściciel, jest to formalność. Więcej o tym, jak LiveKid współpracuje z gminami, znajdziesz na stronie dla samorządu.





