Logo Przedszkole Niepubliczne Kluczyk
Wypróbuj livekid
Udostępnij stronę:
Skopiuj link
Szkolenia z certyfikacją - Twój krok do edukacji.
Zobacz szkolenia

Rodzice uważają aplikację za ogromny atut placówki. Zobacz, czy sprawdzi się u Ciebie!

14 czerwca, 2021 |
Izabela Witek

Przedszkole Niepubliczne Kluczyk powstało w 2008 roku, i było efektem… przyjaźni. Joanna Chlewińska poznała na studiach przyjaciółkę, która zafascynowała ją nowymi koncepcjami wychowania dzieci, w szczególności programem “klucz do uczenia się”. Placówka została założona w szalonych okolicznościach - jak sama Joanna mówi: “na wariackich papierach”. Jakie były tego skutki? Jak Joanna z mężem łączyli zwykłą pracę na etacie z prowadzeniem przedszkola? Zapraszamy do Kluczyka! 

W tej historii:

Inspiracja kluczem do biznesu

Moja przyjaciółka była dla mnie ogromną inspiracją. Dzięki niej rzeczywiście zaczęłam się interesować koncepcjami wychowania dzieci, tym, co im można dać i jak ważne są te pierwsze lata życia. Dodatkowo syn moich znajomych chodził do przedszkola, które było oparte na programie klucz do uczenia się. I wszystko mi się pięknie poskładało w jedną wizję. Po studiach wróciłam do Kętrzyna, tu gdzie się urodziłam. Wyszłam za mąż. Gdy miała się urodzić moja córka, zaczęłam intensywnie myśleć o swojej wizji. Zadawałam sobie pytanie, jak to zrobić, żeby miała takie fajne miejsce, jak są dostępne w dużych miastach. Chciałam mieć wypasioną placówkę, do której można z zaufaniem oddać dziecko i mieć pewność, że program jest dobry, że dzieci się rozwijają i dobrze się czują.

Na wariackich papierach

Kupiliśmy z mężem w szalonych okolicznościach i na szalone kredyty dom w centrum miasta, który kiedyś był przedszkolem. Jak byłam mała, to chodziłam tam do zerówki. Weszliśmy we współpracę z Idą Winiarek, która wprowadziła u nas program klucz do uczenia się

Ten dom to była ruina, remont był bardzo trudny. Wymagał ogromu pieniędzy i środków. Szczerze mówiąc - ja nie wiem jak daliśmy radę. Serca mieliśmy większe niż rozsądek. Potem przez lata pracowaliśmy - każde z nas - na etatach, żeby tu w przedszkolu było tak, jakbyśmy chcieli. To było dla nas najważniejsze. I chyba dzięki temu mieliśmy zawsze praktycznie pełne przedszkole. 

Ogromną satysfakcją dla nas było, gdy nasze dzieci odchodziły do szkół i wracała do nas informacja, że dzieci sobie super radzą, niestandardowo myślą, są ciekawe świata. To napawa ogromną dumą! 

Potrzeba i rozwiązanie 

Jedną z trudności, z którą borykaliśmy się co miesiąc, było przekazywanie rodzicom informacji, ile trzeba zapłacić. Przez długi czas wyglądało to tak, że nasza pani dyrektor wypisywała karteczki i rozliczała rachunki. My pracowaliśmy na etatach. Nie było łatwo. Przyszedł jednak moment, że przeszła na zasłużoną emeryturę. I jedno z nas musiało się tym zająć. Ja po pracy w korporacji, jak widziałam te karteczki, to dostawałam szału... Więc najpierw wymyśliłam system excelowy. Ale to dalej nie było szybkie w komunikowaniu. I wtedy trafiłam w Internecie na informację o LiveKid. 

Umówiłam się wtedy na prezentację - ja kocham takie systemy! Jak zobaczyłam, że to tak może działać, że ja jednym haczykiem wysyłam rachunki do wszystkich, to wiedziałam, że znalazłam odpowiedź na nasze problemy. 

LiveKid roznosi się dalej! 

Oczywiście prócz tego aplikacja rozwiązała wiele innych tematów w naszej placówce. Ale komunikacja z rodzicami jest chyba dla nas najważniejsza. 

Wysyłanie ogłoszeń - genialne! Mam pewność, że wszyscy przeczytali. 

Komunikacja z wychowawcami również działa super. Koleżankę w Kętrzynie "zaraziłam" aplikacją, też już wprowadziła i jest bardzo zadowolona. Ja nawet nie szukałam innych aplikacji, nie porównywałam, szczerze mówiąc. To rozwiązanie całkowicie mi pasuje, jest kompleksowe i proste w obsłudze.

Atut na rynku żłobków i przedszkoli

Trzeba tutaj pochwalić szczególnie mocno poziom wsparcia przy wdrożeniu aplikacji i przy zmianach w trakcie jej użytkowania. Ja wiele wymyślałam różnych rzeczy w trakcie naszej współpracy i zawsze otrzymałam pomoc. 

Dla mnie miernikiem skuteczności wdrożenia aplikacji było to, że w pierwszym miesiącu otrzymałam od rodziców tylko trzy telefony z pytaniami związanymi z rachunkami. Jak na sześćdziesiątkę dzieci - to było niesamowite! Bardzo szybko zaczęli też robić płatności przez aplikację. 

Dla nas aplikacja to jest ogromny atut na rynku. Rodzice patrzą na to bardzo pozytywnie, że w ramach oferty jest również aplikacja, która działa w taki sposób i ułatwia komunikację. To robi efekt "wow"! 

Więcej czasu na wakacjach i nie tylko

Rozliczanie rachunków wcześniej tak naprawdę zajmowało mi dwa dni... A teraz mi to zajmuje 4 sekundy! Robiłam to nawet w górach, na wakacjach. I nie zdążyłam nawet poczuć, że pracuję. 

Jeśli chodzi o komunikację, to czasowo wygląda to teraz zupełnie inaczej. Kiedyś, aby dopilnować, czy informacja trafiła do wszystkich, to pani stała w drzwiach i zagadywała rodziców. To bywało nie tylko czasochłonne, ale i męczące. A teraz to wszystko po prostu widać, więc nie trzeba na to poświęcać dodatkowego czasu i energii. 

Zmiany, które widać gołym okiem 

Ogłoszenia w aplikacji to jedna z najbardziej pozytywnych zmian, jakie obserwuję w placówce. To, że docierają do wszystkich, że wiem, kto się z nimi zapoznał, wiele mi ułatwia. Sprawdziło się to szczególnie mocno podczas pandemii. Pamiętam pierwszy lockdown - oglądałam wiadomości, a ludzie już dzwonili pytać, co to będzie. Bardzo szybko się wtedy ogarnęliśmy! W czwartek nas zamykali, a my od poniedziałku mieliśmy wdrożoną koncepcję

I dużą rolę odegrała tutaj również aplikacja, która nam ułatwiła zakomunikowanie rodzicom wszystkiego, dzięki czemu szybciej zapanował porządek. 

Przy kolejnym lockdownie, to ja już miałam gotowe ogłoszenie. Gdy tylko minister powiedział, że zamykamy - pyk, i ogłoszenie od razu było wysłane. Telefonu żadnego nie było.

Rodzice mieli poczucie, że od razu są poinformowani i ktoś nad tym panuje. 

LiveKid nigdy nie zawiódł zaufania

Co ważne, szybko wyrobiłam sobie do LiveKid zaufanie i nie sprawdzam rachunków po wystawieniu. Nigdy się nie zdarzyło, żeby aplikacja to zaufanie zawiodła. Poza tym korzystam też z raportów, cieszy mnie, że to wszystko jest w jednym miejscu.

Podoba mi się elastyczność tej aplikacji. To, że każdy znajdzie w niej to, czego potrzebuje.

Piątek dniem zdjęć w galerii! 

W każdy piątek robimy wielkie wrzucanie zdjęć do aplikacji! Wtedy w galerii ląduje około stu fotografii. Nie chcieliśmy puszczać tego wszystkiego na grupę na Messengerze. Tutaj możemy spokojnie wrzucić tyle zdjęć, ile chcemy, a przy okazji jesteśmy spokojni o bezpieczeństwo

Mamy prywatność i pewność, że widzą to tylko osoby, które mają dostęp do aplikacji. Rodzice bardzo to doceniają i zawsze czekają na te zdjęcia. 

Rozwiązanie dostosowane do potrzeb 

Tak jak poleciłam koleżance w Kętrzynie, tak powiem i Wam - aplikacja każdemu dyrektorowi rozwiązuje inne rzeczy, w zależności od potrzeb. A poza tym jest to ogromna wygoda dla rodziców i oni to doceniają. Zatem to ewidentny atut placówki, która taką usługę świadczy! 

Zdjęcie autora
Izabela Witek
Content Manager
Udostępnij stronę:
Skopiuj link

Przeczytaj również

Jarek, Sonia, Izabela, Maria, Bartek